Dodano: 2007-11-10 16:40
Okalała ją ciemność, straciła wszelkie zwierzęce zmysły. Nie czuła, nie słyszała, nie widziała. Poczuła ostry ból w karku. Zaskowytała i odpłynęła w jeszcze głębsze czeluści...
Powoli otworzyła żółte ślepia. Źrenice jej się zwężyły od panującej tu jasności. Osłoniła oczy dłonią przed padającą na nią rażącą smugą światła. Podniosła się i rozejrzała dookoła. Znajdowała się w dziwnym i nieco przesłodzonym miejscu- soczyście zielone rośliny, krystalicznie czysty strumień, słodkawa woń kwiatów.
-To w twoim stylu- wykrzywiła usta w szyderczym uśmiechu- Merarrata, menta!- ryknęła donośnym głosem i w tym momencie całe otoczenie zniknęło. Znalazła się tuż przed jej wrogiem. Otaczały ich ostre skały, gorący piasek i ciemne zachmurzone niebo.
-Nigdy się nie nauczysz tej techniki, Aberdeenie- starała się trochę rozzłościć stwora- zawsze byłeś nieudacznikiem...
Wściekły olbrzym na te słowa rzucił sie na Morti, jednak ta wymierzyła mu kopniaka w brzuch. Odleciał na parę metrów do tyłu.
-Kończmy tą zabawę, dziecino- wstał, podle się uśmiechając- zaraz zobaczysz na co mnie stać!
-To choć tu maszkaro!- zlustrowała go wzrokiem i rzuciła się w jego kierunku, wymawiając dziwne zaklęcia. Walka się rozpoczęła...
Dodano: 2007-11-10 20:33
Kroczyli przez ciemność, w głąb wyścielonej mechem czeluści, chłonąc przesycone wilgocią, zatęchłe powietrze. Mijali liczne rozgałęzienia, kierując się instynktem, a także niepokojącymi odgłosami dochodzącymi gdzieś z daleka. Rogaty lekko kulał, rany na jego nogach powoli się goiły, przez wszechobecną wilgoć wolniej niż zazwyczaj. Czasami zerkał na Nimdraug, uśmiechając się krzywo, czasem rozgonił odór zgnilizny wywołując prąd powietrza za pomocą ogona. Za kolejnym zakrętem, dostrzegł w dali rozbłysk błękitnego światła...
Dodano: 2007-11-10 20:42
Nimdraug, zeszła z pionu na cztery wilcze łapy. Przystanęła i zaczęła węszyć.
Jej oczy rozjarzyły się mocniej w półmroku...
nagle poczuła wielką ulgę...
Nie byli sami, z przeciwnego wylotu zbliżał się ku nim Draugen.
Nimdraug wybiegła mu na przeciw, zostawiając Demona z tyłu. Czemu znowu miał wrażenie, ze coś jest nie w porządku? Ogromny kształt Taga, zdawał się emanować dziwnym światłem, a wilczyca pędziła do niego jak ćma w ogień.
Dodano: 2007-11-10 20:46
Przystanął, nieco zaskoczony i przycupnął, mierząc wzrokiem w obcą istotę.
- Mhr... - mruknął, czekając na rozwój wydarzeń.
Dodano: 2007-11-10 20:52
Już prawie była przy nim, gdy nagle ogromny mistrz Morti, przeistoczył się w wysoką zakapturzoną postać...
Nimdraug w pół skoku wyhamowała, czego efektem było utracenie przez nią równowagi.
Zanim zdążyła sie pozbierać, stalowy uścisk zacisnął się na jej na karku.
Z przerażeniem spostrzegła jak na powrót przybiera ludzkie kształty, całkowicie bezwolnie.
Wierzgnęła, drapnęła i nagle znikła, wraz z cienistą postacią...
Rogaty pozostał w mroku całkiem sam...
Dodano: 2007-11-10 21:29
- Co one tak ciągle znikają ? - zdziwił się, po czym dał kilka kroków naprzód i przysiadł lustrując otoczenie. Postawił na ostrożność, podturlał się pod ścianę tunelu i podążył dalej, wzdłuż niej. Ciekawiło go, dokąd ów dziwny twór prowadzi, a odpowiedź miała nadejść już niebawem.
Dodano: 2007-11-10 23:44
Dwa ogromne źródła energii zderzyły się, walczyły ze sobą, były na porównywalnym poziomie. Każde z nich mówiło w innym języku, wykonywało inne gesty, a jednak coś było podobnego, jakby coś ich łączyło, coś z dalekiej przeszłości...
Mordraug nie dawała za wygraną, nie była zmęczona, raczej usatysfakcjonowana, gdyż widziała mocne poddenerwowanie przeciwnika. Sama się na razie tylko bawiła, nie używała w pełni swej mocy. <Albo jesteś taki słaby, albo coś kombinujesz>- pomyślała i się nie myliła. W jednym momencie Aberdeen zaczął emanować iście wściekle czerwona poświatą. Zaryczał coś w nieznanym języku i ogromna kula energii z zadziwiającą prędkością sunęła wprost na zaskoczoną wilczycę. Ta starała się zablokować cios, jednak na niezbyt wiele się to zdało. Odleciała na spory kawałek, uderzając o skałę. Ów technika nieźle ją poraniła, jednak nie odebrała woli walki i wygranej.
-Tylko tyle potrafisz?! To teraz patrz paskudo!- szybko się podniosła, otarła krew z twarzy, skoczyła do góry i zaczęła coś szeptać pod nosem. Zniknęła. Potwór nie krył zaskoczenia. Zaczął nerwowo rozglądać się dookoła. Nagle coś się z nim zderzyło, poczuł ostre kły na karku, szpony w ramionach. Dostrzegł przed sobą piorunujące, żółte, ślepia, a potem w całej okazałości białego wilka, który wysysał z niego życie...
Dodano: 2007-11-11 11:58
-Gdzie mnie wleczesz szmaciarzu??- wierzgnęła, zahaczyła o coś bliżej nieokreślonego i nareszcie odzyskała wolność. Przeturlała się na bok i natychmiast wstała, przed sobą nadal miała zakapturzonego.
-Ty zmorrro koszmarna...-zebrała sie w sobie, ale za nic nie mogła przybrać wilczej postaci agresora.
Usłyszała zimny jak lód głos: -Nie opieraj się ta jak Twoja siostra... przeznaczenia nie zmienisz ani ty ani ona- zbliżył się do zmartwiałej Nimdraug - szkoda takiej rasy, by się samoniszczyć...
Z gardła Nimdraug od pewnego czasu, dobywał sie tłumiony warkot, a gdy postać wysunęła rękę ku jej twarzy, okazała kły i głośno zawarczała.
-Nie jestem Twoim psem- zaszorowała szponami po materii, w która był odziany jej prześladowca. Tak jak przypuszczała, niczego tam nie było...wzdrygnęła sie jednak. Kenare od magii zawsze wszak wolały równą walkę...na życie i śmierć.
-Cały jesteś pusty i zimny, tak jak tamten- skoczyła w bok i rzuciła sie do ucieczki
-Nigdy nas nie dostaniecie! - flara ognia, poszybowała w kierunku niknącej w mroku zakapturzonej postaci...
Wilczyca pędziła przed siebie, nie wiedziała tylko dokąd...
Dodano: 2007-11-12 18:01
Tunel ciągnął się, wił niczym wąż i wyglądało na to, że wiódł wprost do serca ziemi. Rogaty kroczył nim ostrożnie, wkrótce mchy poczęły się przerzedzać, ustąpiły miejsca litym skałom. Ów osobliwy pasaż doprowadził Łowcę do wielkiej jamy, ogromnej komnaty, będącej hallem jakiejś zapomnianej podziemnej świątyni. Strop tegoż antycznego miejsca wznosił się na wielu mocarnych filarach, całość wyrzeźbiona była w piaskowcu. Ściany pokryte dziwnymi reliefami, demoniczne posągi, niektóre noszące na sobie piętno czasu, sufit złożony z kilku kopuł, a całość oświetlona aurą, emanującą z okolicznych kryształów.
- Śnięte... - syknął Rogaty przekraczając próg budowli. Zaintrygowany podpełzł do jednej ze ścian, gdzie przyjrzał się z bliska glifom. Były to dość skomplikowane znaki, których znaczenia mógł się tylko domyślać. Skierował wzrok ku sufitowi, gdzie aż roiło od kropek i kresek, tworzących dziwne wzory. Gdzieś już coś takiego widział. Podążył dalej, za załomem korytarza dostrzegł ogromne wrota, prowadzące prawdopodobnie do głównej nawy i pokryte kolejnymi symbolami - kropkami, mniejszymi i większymi, i przechodzącymi między nimi liniami, łączącymi się w jednym punkcie. Gdzieś już coś takiego widział, domyślał się co to jest... Wiedział już, a jego serce zabiło mocniej.
Dodano: 2007-11-13 11:05
Wgryzała się coraz mocniej, zadawała szponami bolesne rany, wściekle przeszywała stwora żółtymi, zamarłymi ślepiami. Ofiara wiła się z bólu, pobladła, nienaturalnie zaczęła drgać, aż w końcu osunęła się martwa na ziemię. Wilczyca zgrabnie odskoczyła, spojrzała z politowaniem na sztywne ciało Aberdeena, westchnęła i powoli odeszła.
Nie zaszła zbyt daleko, bo przeszył ją paraliżujący ból. Padła na bok, zaczęła żałośnie skowyczeć. Z pyska wylała się spora ilość krwi. Zaczęła przybierać znów ludzką postać. Nie mogła się poruszyć, wydobyć z gardła żadnego dźwięku.
-Aberdeen, ty skurwielu! Trruciiznaaa...- ledwie dosłyszalnie wyszeptała. Nagle usłyszała czyjeś niespokojne kroki, a raczej bieg, odwróciła głowę w kierunku dochodzącego ją hałasu.
-Nimdrrauug...
Dodano: 2007-11-13 16:43
Prawie na nią wpadła...postrzegając ją jednak w ostatnim momencie, nachyliła się nad nią, chwyciła w zęby, przerzucając ją sobie przez grzbiet...
Nie było czasu...
-Trzymaj się- sapnęła, i ruszyła przed siebie...
Dodano: 2007-11-13 19:05
Obadał powierzchnię wrót za pomocą dotyku. Obmacał każdy centymetr mocarnego skalnego bloku, z jakiego zostały zrobione, każdą nierówność i każdy. Próbował uchylić drzwi, napierał na nie mocno, ale im mocniej, tym bardziej się one mu przeciwstawiały. Przynajmniej takie odniósł wrażenie.
- Na nic to... - pomyślał i syknął, przysiadając na podłożu i wlepiejąc ślepia w strop. Domyślał się, co znajduje się po drugiej stronie portalu, a myśl ta przyspieszała mu tętno krwi w żyłach. Musiał tylko znaleźć sposób sforsowania skalnej przeszkody. Nagle jego uszu dobiegł jakiś hałas, niesiony z tuneli, którymi tu dotarł. Coś się zbliżało, zwęszył znajome mu istoty. Powstał i, ostatni raz oglądając się na felerne drzwi, udał się w kierunku źródła dźwięku...
Dodano: 2007-11-13 21:47
Ledwo żywa, dobiegła do wylotu korytarza, gdzie padła wraz z nieprzytomną Morti...
ciężko dysząc, rozejrzała sie na boki...
ujrzała Demona.
Zjeżyła futro...Kolejny podstęp?
Warkneła i szczeknęła, gdy ten się zaczął zbliżać...
Morti robiła sie coraz bledsza...
Dodano: 2007-11-14 09:30
Podpełzł bliżej, badając wzrokiem przybyłe stworzenia, dostrzegł, że z Morti jest coś nie tak. Skupił słuch na jej tętnie, było coraz to słabsze i słabsze. Nie zwracając uwagi na nastroszoną Nimdraug przysiadł przy chorej, szponem rozciął sobie skórę w okolicy nadgarstka i pozwolił by krople krwi opadały na pysk Wilczycy. Ta po chwili poczęła kaszleć i rzucać się w konwulsjach, zwinęła się, zadrżała, otworzyła zamglone ślepia. Nimdraug wydawała się zaskoczona, rzuciła złowieszcze spojrzenie na demona, który teraz wstał i przyglądał się całej sytuacji. Mordraug próbowała wznieść się na łapach, ale była zbyt słaba, zataczała się, chwiała i błądziła. Powędrowała pod pobliską kolumnę, gdzie zwymiotowała czarną posoką. Odsunęła się stamtąd, zatoczyła i padła nieprzytomna u stóp Rogatego. Jej oddech stał się równomierny, tętno również. Zasnęła.
Dodano: 2007-11-14 13:07
Czuła się dziwnie, wszystko ją wewnątrz paliło. Nie mogła się poruszyć. Przed oczyma widziała tysiące kolorów, które układały się w przeróżne obrazy. Starała się je odczytać. Doskonale je rozumiała, to były znaki, wiadomości dla niej, o niej...
Nagle wszystko znikło, oślepiło ją jasne światło. Powoli otworzyła oczy, nie widziała dokładnie, wszystko było rozmazane. Coś ją mocno ścisnęło w żołądku. Zerwała się ostatkiem sił z miejsca, ledwo utrzymując równowagę, odwróciła się i zwymiotowała. Potem osunęła się z powrotem na ziemię. Usnęła. Czuła się znacznie lepiej. Nie dręczył jej już nieznośny ból. Regenerowała siły, które niedługo będą jej bardzo potrzebne. Czuła to...
Dodano: 2007-11-14 20:18
Nimdraug przybierała powoli ludzka postać, w końcu przysunęła sie do siostry.
Położyła jej łeb na swoich kolanach, delikatnie przejeżdżając palcami po mokrej sierści...
Zdawało się to uspakajać ją bardziej od głaskanej.
Ukradkiem otarła żółte ślepia, nie rozumiała tych wypadków... nie wiedziała gdzie jest...
ale jej serce czuło ogromna wdzięczność dla rogatego stworzenia, ostrożnie przyglądającemu się scenie.
Łypnęła na niego z pode łba, nie wiedziała jak mu podziękować...
Uśmiechnęła sie więc tylko słabo, i wróciła do dawnej czynności. Powieki zaczynały jej ciążyć.
Dodano: 2007-11-14 21:58
- Tu są. - dosłyszał nagle krzyk Uriela. Po chwili tuż obok nich wybuchło kilka granatów z gazem usypiającym. Rogaty począł się krztusić, podobnie Nimdraug. Obraz rozmazał się mu przed oczyma, a ostatnią rzeczą jaką wtedy usłyszał, był znajomy głos.
- Śpij głęboko, przyjacielu.
Niewyraźne przebłyski. Siedzą przywiązani do obelisku w komorze za kamiennymi wrotami, otoczeni przez wampiry. Uriel i Gabriel przyglądają się im z zaciekawieniem, w towarzystwie tajemniczego, zakapturzonego osobnika. Coś jest nei tak. Uszu Rogatego dobiegają odgłosy dziwnej inkantacji. Cienei poczynają się zbliżać. Jeden rozdziera jego klatkę piersiową i wnika do środka. Czuje go w sobie, traxci przytomność...
Zbudziło go tchnienie świeżego powietrza, otworzywszy oczy spostrzegł, iż leży na polance w środku lasu. Niebo pociemniałe, zachmurzone. Tuż obok dostrzegł obie towarzyszki, również budzące się z dziwnego snu. Niewiele pamiętał, zresztą nawet gdyby pamiętał wszystko, nic by mu to w tej chwili nie pomogło. Usłyszał tylko odgłos łamanych gałęzi, szmer listowia za plecami. Spojrzał za siebie i ujrzał wielki tłum odziach w obdarte łachmany ludzi, dzierżących pochodnie.
- Na stos !!! - wrzasnęło kilku i cała zgraja ruszyła w kierunku Rogatego i Wilkołaczyc.
Dodano: 2007-11-15 08:36
- Dobre pytanie. - warknął, po czym, nie mając ni chwili na zastanowienie, porwał swoje towarzyszki i runął z nimi w mroczne głębiny kniei. Obierał drogę przez trudne do przebycia zarośla, mokradła i ostępy, starając się zgubić pościg. Wilczyce były zbyt słabe, by ta ucieczka mogła trwać dłużej. Gdy wydawało się, że tłum został daleko w tyle, Xibalbha w dali ruiny jakiejś wioski. Ruszyli tam, szukając schronienia. Znaleźli je w murach jednego z domostw, z dawna już opuszczonych. Rogaty zostawił tam Wilczyce, a sam przysiadł przy murze, na skraju osady, by wypatrywać nadchodzących ludzi.
Dodano: 2007-11-15 14:38
Spokój, ciemność, cisza... Zaraz po tym krzyki, duszność, dziwne miejsca... Aż w końcu budzi się gdzieś w środku lasu u boku Nimdraug i Rogatego. I znowu ucieczka, wrzaski... brak sił...
Tysiące myśli krążyło po głowie zmęczonej Mordraug, Starała się to wszystko sobie poukładać. Co się wydarzyło, dlaczego uciekali i teraz tu się ukrywają? Nie pamiętała nic prócz walki...
Dodano: 2007-11-15 15:32
Nimdraug, wstała, potoczyła się parę kroków i wylądowała przy Demonie
-Co sie dzieje? Powiedz mi? - żółte ślepia zajrzały mu niemalże w myśli, to było przeraźliwe spojrzenie wołającej o pomoc istoty. Aż musiał odwrócić wzrok...
Dodano: 2007-11-15 18:46
- Trafiliśmy w jakąś obcą przetrzeń, być może i czas. Nie mam pojęcia, gdzie się znajdujemy. Uśpili nas, wykorzystali tę Komnatę Gwiazd... by przesłać nas w jakiś inny świat. Plugastwo zapomnianych cywilizacji, starszych od wszystkiego co znasz. Chciałem wykorzystać tamto miejsce, by wrócić do domu. Lecz, jak widać, los, a raczej władające nim złośliwe byty, bywają okrutne. Musimy znaleźć z tąd jakąś drogę ucieczki. Nie mam pojęcia, co i jak. Chwilowo. - skończył wyjaśnienia, albowiem dosłyszał odgłos wrzawy dobiegającej z kniei.
- Nadchodzą. - stwierdził i mruknął piorunując wzrokiem ścianę lasu. - Poszukajmy jakiegoś schronienia.
Dodano: 2007-11-18 16:55
Słyszała rozmowę towarzyszy i zbliżających się od strony lasu wrogów. Na chwilę przymknęła oczy. Nagle do każdej części jej ciała zaczęła napływać niesamowita energia. Czuła jak jej mięśnie się napinają, szpony wydłużają, kły zaostrzają. Jej oczy zalały się czernią, przez co jedynie można było dostrzec w nich pustkę. Wydała z siebie przeraźliwy ryk i skoczyła ku wyjściu.
Znalazła się koło Nimdraug i Rogatego.
-Nie idźcie za mną i nie ważcie się mnie szukać!- rzuciła odmienionym głosem i pobiegła w stronę lasu. Po chwili już jej nie było widać.
Zdziwiona wilczyca i demon patrzyli tylko ślepo przed siebie. Słyszeli z początku jakieś krzyki, wrzaski aż w końcu wybuch. Dostrzegli że las przed nimi płonie...
Później ogarnęła ich już cisza...
Dodano: 2007-11-19 08:14
-No to jesteśmy wpadnięci...
jeszcze nam transparentu trzeba, żeśmy magiczni...
-Nimdraugm raz jeszcze zabolała, nad przynależnością siostry do Tagów...
Obróciła się od lasu i zaczęła wietrzyć, albo jej się zdawało, albo znała ten zapach. Już kiedyś tu była?
Dodano: 2007-11-29 21:31
- Raczej nie mamy już co liczyć na taryfę ulgową. - stwierdził, przyglądając się poczynaniom Mordraug. Po chwili przerzucił wzrok ku węszącej Nimdraug.
- Coś się stało ? - zapytał zdziwiony jej zachowaniem. W nozdrzach czuł zapach wilgoci, z wolna mieszający się z wonią spalenizny.